sobota, 7 marca 2015

Rozdział 8

"Chłopak wyszedł z mieszkania, a ja poczułam jak łzy ciekną mi po policzkach. Po chwili zjawił się Filip i nic nie mówiąc mnie przytulił. Wiedział czego teraz potrzebuje. Nie chciałam z nikim rozmawiać, chciałam poprostu poczuć, że nie jestem sama."

Obudził mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Podniosłam się do pozycji siedzącej przeciągając się. Chwyciłam za telefon i chciałam odebrać gdy nagle uświadomiłam sobie kto to dzwoni. Odrzuciłam połączenie i wypuszczając z ust powietrze rzuciłam się z powrotem na łóżko. Oczywiście dzwonił Jaś. No bo któż by inny? Rozejrzałam się po pokoju i próbowałam zrozumieć co się dzieje. Miałam na sobie ubrania z poprzedniego dnia i leżałam w obcym łóżku w jakimś obcym mi mieszkaniu i pokoju. Postawiłam nogi na podłodze z zamiarem wstania, przemierzyłam pokój jeszcze raz wzrokiem i wstałam ruszając do okna. Odsłoniłam żaluzję i szybko odczułam promienie słoneczne na mojej twarzy. Jak na tą pore roku to zdawało się być bardzo ciepło na dworze. Uchyliłam okno z zamiarem przewietrzenia pomieszczenia. Strasznie było w nim duszno. Jesienny wiaterek przeleciał przez moje ciało. Był chłodny, ale delikatny. Czyli wspaniała pogoda by poszlajać się po mieście. Dobra, dobra. Dosyć tego dobrego. Teraz musze ogarnąć co tu się dzieje. Szybko sobie przypomniałam jak spędziłam miło wieczór z Filipem oglądając film. Jednak nigdzie go tu nie było. Wyszłam cicho z pokoju i stawiając małe, niepewne kroki zeszłam na dół. Ujrzałam go w salonie rozłożonego na kanapie przed telewizorem. Miał na sobie tylko spodnie co mnie trochę zdziwiło. Przecież było tu tak chłodno. Dzrwi na taras były otwarte, a wszystkie okna pouchylane.
-Nie zimno ci?-powitałam go uśmiechem i tym że właśnie pytaniem.
-Nie, jest okej. A z ciebie straszny śpioch.-zaczął się ze mnie śmiać. Spojrzałam się na niego krzywo po czym zapytałam:
-A która jest godzina?
-Dwunasta trzydzieści.-usiadłam koło niego otwierając usta z niedowierzeniem.
-I..i że niby ja tyle spałam?
-Dokładnie tak.-uśmiechnął się szeroko, a mi się zrobiło wstyd. Jestem u niego gościnnie i śpie sobie pół dnia.
-Nigdy tak długo nie spałam. Ale mniejsza z tym. Musisz mi odpowiedzieć na pare pytań. Jak ja się znalazłam tam u góry? Czemu mam na sobie ubrania z wczoraj? I oprowadzisz mnie po mieszkaniu?
-A więc wczoraj oglądaliśmy do późna film. Po pewnym czasie zasnęłaś, a ja cię zaniosłem do sypialni rodziców. I dlatego masz też ubrania. No chyba, że wolałaś bym cie przebrał.-zaśmiał się chytrze co spowodowało śmiech także u mnie.
-Nie. Nie trzeba było. Dobrze zrobiłeś.-puściłam mu oczko, a on podniósł się z kanapy. Wyłączył telewizor i powiedział:
-No to teraz cie oprowadze.

Tak jak obiecał pokazał mi cały dom. Był spory. Na koniec wróciliśmy do pokoju, w którym spałam.
-A gdzie są twoi rodzice?-zapytałam bardzo ciekawa czemu jest w domu sam.
-Są na wyjeździe służbowym. Mają własną firme i często gdzieś wyjeżdzają. Non stop jestem w domu sam.-zwiesił głowe, a jego twarz wyraźnie posmutniała.
-Ej! Nie smuć się. Wrócą, a teraz masz mnie. Dotrzymam ci dzisiaj towarzystwa.-uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam gilgotać by się rozweselił. To się jednak nie udało, Filip nie ma łaskotek. Ale za to ja mam potworne. Postanowił więc to wykorzystać. Chwyciłam wtedy z łóżka podusze i w niego rzuciłam. Miałam czas na ucieczke. Śmiejąc się chwyciłam walizke i pobiegłam do łazienki. Słyszałam jak za mną biegnie więc szybko się zakluczyłam. Spojrzałam w lustro i jak pomyślałam o tym, że ja tak cały czas wyglądałam to zrobiło mi się niedobrze. Wzięłam szybki prysznic i włożyłam dresowe, czarne spodnie i białą koszulke. Spiełam włosy w luźnego koka i wyszłam z łazienki.
-Ubieraj się.-dałam polecenie Filipowi.
-Dlaczego?
-Zobaczysz. No szybko! Idź się ubieraj!-po tych słowach poszedł do swojego pokoju. Po pięciu minutach wyszedł w garniturze, a ja zaczęłam się śmiać. Chichrałam się jak wariatka, a on mi się przyglądał.
-O co chodzi? Coś nie tak?-spytał strasznie zdziwiony poprawiając koszule. Jego mina...poprostu bezcenna.
-Nie idioto. Wyglądasz dobrze, ale tak chyba nie pójdziesz ze mną biegać.-w dalszym ciągu się śmiałam.

-Jest 13.15. Więc może później obiad zjemy na mieście? Bo nie myśl, że będziemy tylko 30 minut biegać.-mówiąc to chwyciłam w jedną rękę czarną torbe, a drugą chwyciłam Filipa i ciągnęłam go za sobą. Wyszliśmy z domu, chłopak zamknął kluczem drzwi i zaczęliśmy truchtać w stronę parku. Biegliśmy tak jakieś 20 minut aż dotarliśmy do celu. Usiedliśmy na ławeczce by odsapnąć. Szczerze mówiąc Filip miał słabą kondycje. Też chyba rzadko biegał. Gdy siedzieliśmy dyszał tak jakby miał się zaraz udusić. Zaczęłam się z niego śmiać, a on po chwili zrobił to samo. Nałożyłam ciemne okulary na nos i się oparłam. Wpatrywałam się tak jak zawsze w duży staw, po którym pływają kaczki i łabędzie. Nagle na moje ramię spadła z nieba kropelka wody.
-Chyba będzie padać.-mruknął Filip
-No to nici z naszego spaceru.-westchnęłam
-Ej! Olka! Przecież my nie z cukru, nie? Chyba się nie rozpuścimy.-zaśmiał się
-No racja racja.-uśmiechnęłam się i wstałam z ławki.

Teraz już nie biegliśmy, lecz spacerowaliśmy. Nagle niebo zagrzmiało i momentalnie lunął deszcz. Tak jakby chmura się rozerwała. Zaczęlismy biec szukając jakiego kolwiek schronienia. Tym razem Filip pokazał klasę. Biegł tak szybko, że za nim nie nadążałam. Gdy to zauważył krzyknął "Wskakuj na barana". Kucnął a ja wskoczyłam na niego, lekko się ugiął. Pewnie dlatego, że byłam ciężka. Szybko jednak się podniósł i zaczął biec przed siebie. Mieliśmy przy tym dużo zabawy. Krzyczałam do niego jak do konia, a on wykonywał moje rozkazy. Nagle mój kumpel poleciał wraz ze mną do przodu. To trwało jakieś dwie sekundy, a leżałam już na ziemi. Poczułam przeszywający ból w kregosłupie.

*Perspektywa Jasia
Rano po obudzeniu się odrazu chwyciłem telefon i wykręciłem numer do Oli. Oczywiście nie odbierała. Po zjedzeniu tostów ubrałem się i oglądałem tv. Po godzinie dwunastej ponownie zadzwoniłem do Oli, nie uzyskałem odpowiedzi. Bez niej było w domu jakoś pusto. Nie mogłem dłużej wytrzymać w tym cichym, bezludnym miejscu. Musiałem wyjść się przewietrzyć, pospacerować. Powoli ruszyłem w stronę parku. Chodziłem po nim bez celu gdy nagle lunęło jak z cebra. Nałożyłem na głowe kaptur i schowałem się pod drzewem. Przed moimi oczyma pojawiło się dwoje ludzi. Fajnie razem wygladali. Pomyślałem wtedy Oli i o mnie. Zacząłem im się przyglądać. "To Filip??"-pomyślałem po chwili ich obserwacji. Tak to Filip i Ola! Nagle coś się we mnie zagotowało. Miałem ochotę podbiec do nich i porządnie przywalić Filipowi, pomimo, że to nie w moim stylu. Opanowałem się, nie mogłem przecież znowu wyjść przed Olą na wariata. Musiałem się jednak na czymś wyżyć. Podniosłem z podłogi kamyk i rzuciłem go w stronę stawu. Wpadł do wody. Podniosłem drugi jednak ten pod wpływem wiatru zmienił swój kierunek i wpadł w drzewo. Na moje nieszczęscie odbił się od tego drzewa i wpadł prosto pod nogi Filipa. "I dobrze mu tak" pomyślałem, ale jednak szybko tego żałowałem. Biegł z Olką na baranach, potknął się o kamyk i oboje polecieli do przodu. Ola zrobiła wielkiego fikołka przez jego głowę. To był straszny widok! Stałem wryty w ziemie nie wiedząc co mam robić. Podbiegłem więc do nich i zobaczyłem oboje leżących na ziemi. Byli nieprzytomni. Przczesałem ręką włosy zastanawiąc się co mam robić. Wykręciłem szybko numer na pogotowie.
_____________________________________________________________________________
Hey! Chciałabym Wam podziękować za 1000 wyświetleń bloga! ♥ Jesteście wspaniali! Nie tylko za to, ale także za wszystkie miłe słówka, komentarze, pytania na asku :) I ten rozdział chciałabym zadedykować Dominice Lasockiej! ♥ Jesteś wspaniałą firanką :) Piszcie czy spodobał Wam się ten rozdział :*.
W razie pytań zapraszam na aska ;) : Ralinaska

7 komentarzy:

  1. Kochana!!!!! <3 Dziękuje !!! <3 A blog? Najlepszy !! :* Wszystko sie tak szybko rozkręca :) Co rozdzial ciekawszy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz ciekawiej! ❤ No Misia jestem dumna, że się rozkręca :3
    trzymam kciuki! ❤
    www.froncala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^ A to wszystko dzięki Wam! Wzięłam se do serca Wasze rady :)

      Usuń
  3. Super blog! ❤
    http://bsbwbm.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Super blog! ❤
    http://bsbwbm.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń