"Podniosłem z podłogi kamyk i rzuciłem go w stronę stawu. Wpadł do wody. Podniosłem drugi jednak ten pod wpływem wiatru zmienił swój kierunek i wpadł w drzewo. Na moje nieszczęscie odbił się od tego drzewa i wpadł prosto pod nogi Filipa. "I dobrze mu tak" pomyślałem, ale jednak szybko tego żałowałem. Biegł z Olką na baranach, potknął się o kamyk i oboje polecieli do przodu. Ola zrobiła wielkiego fikołka przez jego głowę. To był straszny widok! Stałem wryty w ziemie nie wiedząc co mam robić. Podbiegłem więc do nich i zobaczyłem oboje leżących na ziemi. Byli nieprzytomni. Przczesałem ręką włosy zastanawiąc się co mam robić. Wykręciłem szybko numer na pogotowie."
Perspektywa Jasia
Czekałem na przyjazd karetki. Nie miałem pojęcia co robić. Oboje oddychali, ale i tak byli nieprzytomni. Najpierw próbowałem ocknąć Ole. Jednak na marne. Strasznie się bałem. Łzy mi ciekły po policzkach. Co ja zrobiłem?! To tylko moja wina. Przytuliłem ją i głaskałem po głowie. Miała dużą rane na czole, ale wolałem jej nie ruszać. Mogłem tylko pogorszyć sytuacje. Patrzyłem w niebo próbując powstrzymać łzy gdy nagle usłyszałem ciche nawoływanie "Jjaś? Jaś!". Ola! To była Ola! Obudziła się! Przytuliłem ją mocniej do siebie próbując ją uspokoić. Niestety wyrwała się szybko z moich objęć. Zauważyła leżącego obok Filipa. Podbiegła do niego, a po chwili słyszałem już syrene pogotowia.
Pół godziny później byłem już w szpitalu. Musiałem dzwonić po taksówke. Nie chcieli mnie zabrać karetką... Błądziłem jeszcze długo po budynku w celu znalezienia moich przyjaciół. Szedłem korytarzem gdy nagle ujrzałem Ole wychodzącą z gabinetu lekarskiego. Rane na głowie miała opatrzoną, zdawało się, że nic poważniejszego prócz siniaków i zadrapań się nie stało. Szybko się nią zająłem.
-Co ty tam robiłeś?-zapytała Ola, a ja wtedy przypomniałem sobie, że to z mojej winy tu jesteśmy. A pytanie dziewczyny oznaczało, że ona o tym nie wie. I niech tak narazie zostanie. Nie moge jej o tym powiedzieć! A przynajmniej nie teraz.
Perspektywa Oli
-Co ty tam robiłeś?-zapytałam tego bardzo ciekawa. Co prawda gdyby nie on nie wiadomo jakby się to wszystko skończyło, ale czy to przypadek, że tam był? W oczach Jasia zauważyłam zmieszanie. Nie wiedział chyba co powiedzieć. Może nas śledził? Niee. To nie w jego stylu. Zresztą po co.
-Szedłem do sklepu.-w końcu powiedział. Nie byłam tego taka pewna, ale nie miałam już ochoty się z nim kłócić. Złość na niego mi już przeszła i w razie czego nie chciałam się znowu wkurzać.
Znaleźliśmy sale, na której leżał Filip. W dalszym ciągu nieprzytomny. Na szczęście Jaś był cały czas przy mnie i mnie pocieszał. No bo w końcu to też jego kumpel. Wieczorem wróciliśmy do domu. Nie miałam już na nic sił. Poprostu ciężki dzień...nawet bardzo ciężki. Rzuciłam się na kanape w salonie, a Jaś usiadł koło mnie.
-Wiesz...musze ci coś powiedzieć. No bo...wtedy w parku to-przerwałam mu. Nie chciałam słuchać jego tłumaczeń. Rozumiem. Przecież każdy może iść se do parku. To, że my też tam byliśmy nic nie znaczy. Pewnie przypadek
-Ale...-próbował skończyć, lecz ja go uciszyłam. Nie wiem czemu to zrobiłam, ale pocałowałam go. Otworzył szeroko oczy ze zdziwienia. Zarumieniłam się ze wstydu. Źle zrobiłam...
-Przepraszam...ja nie powinnam.-wyjąkałam
-Nie! Ola, wszystko dobrze. Poprostu ja chciałem ci coś bardzo ważnego powiedzieć. Prosze cie. Wysłuchaj mnie.
No dobrze. Mów.-mówił to z takim przekonaniem, że ciekawość mnie zżerała. Co on chciał?
-W tym parku...-wziął głęboki oddech-Wypadek w parku to moja wina.-powiedział szybko jednym tchem. Z początku nie wiedziałam co mam myśleć. Może to jakiś żart? Chociaż wyglądał i mówił to dość poważnie.
-Jak to? Jak to twoja wina?-zapytałam drżącym głosem. Nie wiedziałam jakiej odpowiedzi moge się spodziewać.
Opowiedział mi wszystko. Od początku do końca. Co prawda w parku znalazł się przypadkiem. Z tym kamykiem to też nie celowo, ale pomimo wszystko byłam na niego wściekła. Na samą myśl o tym, że przez niego jego kumpel teraz leży w szpitalu łzy ściekały mi po policzkach. Tego wieczoru już się do niego nie odzywałam. Przepraszał mnie, ale nie mogłam mu tak poprostu od razu wybaczyć. Po raz kolejny się na nim zawiodłam.
Wybiła godzina 21.00. "Czas już się położyć" pomyślałam gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. O tej porze? Kto to może być? Otworzyłam drzwi, a do mieszkania wbiegła młoda kobieta. "Jasiu skarbie to ja! Chodź tu do mnie! Wróciłam"-krzyczała kobieta. Była kompletnie pijana! Szła w stronę salonu, chciałam jej zagrodzić droge, lecz mnie odepchnęła. Jakaś wariatka! Pewnie kolejna dziewczyna Janka...
__________________________________________________________
W końcu następny rozdział! :) I tradycyjnie dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze, wyświetlenia, miłe słowa! ♥ Poprostu non stop mnie zaskakujecie! Zapraszacie na fb, piszecie na asku :) To naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczy ♥ Jesteście wspaniali! ♥
PS. Jutro postaram się dodać coś dłuższego ;)
W razie pytań zapraszam na aska : ask.fm/ralinaska
Super 8)))) Kiedy następny rozdział ?? :D
OdpowiedzUsuńDziękuję ♥ Jeszcze dziś będzie ;)
UsuńŚwietny rozdział! <3 Dajesz next! :*
OdpowiedzUsuńhttp://xxankaxx.blogspot.com
Bardzo fajny! Czekam ma kolejny :)).
OdpowiedzUsuń