Obudziłam się wcześnie rano. No znaczy tak na początku myślałam. Wyciągnęłam telefon z pod poduszki, a on wskazywał godzine 10.00. Tak! Miałam telefon. Dostałam go od Jasia jak to nazwał "przedwczesny prezent urodzinowy". Odwróciłam się i ujrzałam mojego przyjaciela siedzącego na fotelu przy biórku. Siedział tak i mi się przyglądał.
-Halo? Jesteś tam?! Jasiek, co się tak na mnie gapisz?-nagle Jasiek się ocknął.
-Aa...no hej. Przyszedłem zawołać cię na śniadanie, ale tak słodko spałaś, że nie chciałem cie budzić.
-Długo już tu siedzisz?-zapytałam ciekawa tego jak długo mi się przyglądał
-Ee...no jakąś godzine, może półtorej.-otworzyłam szeroko oczy, a on się zaśmiał-Żartuję, dopiero przyszedłem!
Zeszliśmy razem na śniadanie, nawet się nie ogarnęłam. Szczerze mówiąc nie zależało mi na tym. Bo rodzice Jasia byli poza domem, a jemu nie musiałam się podobać. Był w końcu tylko moim kumplem. Dopiero po zjedzeniu ubrałam się i uczesałam. Wyszłam z łazienki i usłyszałam "komplement" od Jasia.
-Ej, czemu się przebrałaś? Wcześniej wyglądałaś lepiej!-zaśmiał się
-Chcesz to moge się spowrotem przebrać, rozczochrać i idziemy do miasta. A potem będziemy na pierwszej stronie gazety.
Zaczęliśmy się śmiać. Wtedy Jaś zaczął mnie gilgotać. Tarzałam się po ziemi jak jakaś wariatka. Jednak zabawa nie skończyła się dobrze. Uderzyłam głową o podłoge i "straciłam przytomność". A przynajmniej tak tylko myślał Jaś. Wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju, położył mnie na łożko i zaczął prosić bym się obudziła. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. "O ty! Udawałaś" zaśmiał się jeszcze bardziej i znowu mnie zaczął gilgotać. Nigdy aż tak się chyba nie śmiałam. Nagle zderzyliśmy się głowami jękłam przez śmiech "ałaa". Po uderzeniu nasze usta dzieliły milimetry. Jaś się na mnie spojrzał, a potem mnie pocałował. Chciałam się od niego oderwać. Jednak był taki wspaniały, że w końcu się poddałam. Zaczęłam się zastanawiać nad tym co mu odbiło. Przecież byliśmy tylko przyjaciółmi! Prawda? Nigdy nawet nie pomyślałam, że moge mu się podobać. W tamtej chwili czułam się jak w niebie. Gdy jego pocałunek złożony na moich wargach się skończył przytulił mnie masując moje plecy. Jednak tą wspaniałą chwile przerwało pukanie do drzwi. "Wiesz kto to może być?" Spytałam nie odklejając się od niego. "Nie wiem. I mnie to nie interesuje, teraz liczysz się tylko ty" szpnął mi do ucha, a ja się strasznie zarumieniłam. Złożyłam pocałunek na jego wargach, a on go odwzajemnił gdy nagle usłyszałam krzyk jakiejś kobiety. Na pewno nie była to mama Jasia, może siostra? "Kochanie wróciłam! Jesteś?". Wtedy Janek oderwał się ode mnie jak oparzony, wybiegł z pokoju rzucając tylko szybkie "Zostań tu". Jednak ja nie miałam zamiaru się jego posłuchać i po cichu ruszyłam za nim. To co tam zobaczyłam strasznie mną wstrząsneło. Jeszcze minute temu całował się ze mną, a teraz całował jakąś dziewczyne. Była bardzo ładna co dobiło mnie jeszcze bardziej. Szybko się zawróciłam i pobiegłam do pokoju, w którym miałam na niego czekać. Trzasnęłam za sobą drzwiami. Po chwili do pokoju wszedł Jaś z tą dziewczyną. Miała długie czarne włosy i niebieskie oczy. Była wysoka i strasznie szczupła.
-Kto to?-zwróciła się do chłopaka przytulając go
-To moja znajoma, Ola. Jestem takim jej starszym bratem.-powiedział uśmiechnięty, ale w jego oczach widziałam strach. Chyba bał się, że jej powiem o zdarzeniach z przed kilku minut.
-Jestem Kasia, dziewczyna Janka.-podała mi rękę
-Ola.-odpowiedziałam z grymasem ma twarzy podając jej dłoń.
Po tym wyszli z pokoju zostawiając mnie samą. Co ja sobie myślałam? Jaką byłam idiotką. Jak on mógł mi to zrobić? Czułam się strasznie. Nie chciałam zostać w tym miejscu ani chwili dłużej. Nie myśląc co robie spakowałam wszystkie moje rzeczy do walizki. Po cichu zeszłam po schodach z nadzieją, że mnie nie usłyszą. Siedzieli na kanapie w salonie i oglądali TV. Dziewczyna opierała się o jego ramie, a on masował ją po plecach. Dokładnie tak samo jak mnie kilkanaście minut temu. Niezauważona przeszłam do przedpokoju. Włożyłam trampki, ciepły polar i wyszłam z domu ciągnąc za sobą walizke. Włóczyłam się przez dłuższy czas po mieście bez celu. W końcu zatrzymałam się w parku. Usiadłam na tej ławeczce co zawsze się zaczęłam zastanawiać czy Janek wogóle zauważył, że mnie nie ma. I co ja miałam teraz zrobić? Nie chciałam tam wracać. Może zadzwonić do jakiejś koleżanki z klasy? A może spędzić reszte dnia i noc tutaj, w parku. Mogłabym też wrócić do mojego starego domu, tego sprzedanego. Bo przecież w dalszym ciągu miałam klucze. Niee, co ja robie. To głupi pomysł. Szybko jednak z rozmyśleń wyrwał mnie kolega z klasy, Filip.
-Hej! Co ty tu robisz? Z tą walizką?-spytał zatroskany
-Cześć. A tak chciałam się przejść.
-Z walizką?-zapytał ciekawy
-Tak, a co? Nie można?-zaśmiałam się, choć tak naprawdę miałam ochote płakać. Filip chyba to zauważył...
-Ej! Ola! Wszystko okej?-zawołał szturchając mnie lekko
-Jest ok.-mówiąc to zwiesiłam głowe w dół
-Przecież widzę, że coś jest na rzeczy. Mi możesz powiedzieć.-objął mnie jedną ręką
-Może się przejdźmy. Wszystko ci opowiem.-powiedziałam wstawając naraz z ławki.
Tak jak obiecałam po drodze wszystko mu opowiedziałam. Gdy skończyłam nie mógł uwierzyć w to co mu właśnie powiedziałam. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam:
-Znasz tą Kasie?-westchnął i odpowiedział mi
-Tak, znam ją. Wyjechała jakiś czas temu z rodzicami do Berlina. Jasiek nie mógł się z tym pogodzić. I po pewnym czasie pojawiłaś się ty. Ja nie wiedziałem, że on jest w stanie zrobić takie świństwo.
-A ona z nim mieszka?-zapytałam ciekawa. Jeśli tak na na pewno nigdy już tam bym nie wróciła.
-Nie, ale ma klucze do jego mieszkania. A w takim razie gdzie ty chcesz spać?
-Nie wiem. Ale na pewno tam nie wrócę.-westchnęłam
-Możesz zostać na noc u mnie!-uśmiechnął się
-Naprawdę?-kiwnął głową dając znak, że nie kłamie-Dziękuję. Jesteś wspaniały!-przytuliłam w ramach podziękowania Filipa i ruszyliśmy w strone jego domu.
Koło godziny 18.00 dostałam smsa do Jaśka "Ola! Gdzie ty dziecko jesteś?! Wiesz jak ja się martwie!". Zachowywał się jak mój ojciec albo jakiś starszy brat. Najpierw mnie całuje, a potem zwraca się do mnie "dziecko". Nie odpisałam. Ma za swoje. Niech się teraz martwi. Jeśli to wogóle prawda, że tak się mną przejmuje. Przecież ma przy sobie swoją Kasiunie. Zresztą rzeczywiście bardzo szybko zorientował się, że mnie nie ma. Nie miałam mu za złe, że ma dziewczyne i, że jest z nią szczęśliwy tylko, że mnie tak wykorzystał, a ją zdradził.
_______________________________________________________________
Tak jak obiecałam dodaje Wam dzisiaj drugi, tym razem dłuższy rozdział :) Dziękuję za wszystkie wejścia na bloga i ciesze się, że opowiadanie Wam się podoba. Jak czytam co mi na asku piszecie to chce mi się płakać ze szczęścia!♥ Kocham Was mordki! ♥
Super ! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję! <3
UsuńNo i pięknie! :3
OdpowiedzUsuńZapraszam: www.froncala.blogspot.com
No a ja chce jeszcze :'( plissss na sam wieczór taki troche dluzszy ..... pliiiissss masz talent! !!!! :*
OdpowiedzUsuńTo nie talent tylko moja bujna wyobraźnia :D I przepraszam, ale dziś już nic nie dodam. Ale na 100% jutro coś będzie :)
UsuńZaczęłam czytać Twojego bloga i tak bardzo mi się spodobał, ale przestałam czytać przy...3 rozdziale? Albo 4...
OdpowiedzUsuńWidzisz, jestem przewrażliwiona na punkcie kopiowania. Owszem nie było słowo w słowo skopiowane, ale było tak dużo moich słów. Choćby sam pomysł na piknik, dalej pomysł z psem Jasia, dalej nad tym jak sie przylaczyl do piknika, nawet całe zdanie ode mnie skopiowałaś "to tylko zwierze", no zawiodłam się. Wybacz...
Masz racje...przepraszam. Nie zrobiłam tego naumyślnie. Pisze to co przyjdzie mi do głowy. Zaczne teraz lepiej sprawdzać czy tego gdzieś już nie ma. I Cię rozumiem bo sama czasem trafie na jakiś blog, a tam to co ja mam. Czasem zdarza się, że patrze, a ten blog został założony o wiele szybciej od mojego, a niektóre zdarzenia są podobne. A na blogu tym jestem pierwszy raz.
UsuńJak coś to nie jest moja wymówka. Postaram się poprawić albo nie pisać :)
Przepraszam
Nie, nie, ogólnie blog świetny, ale...
Usuńnie wierzę, że nie czytałaś wcześniej mojego bloga. Ponieważ jest tu za dużo podobieństw, nikt by nie zdołał napisać czegoś tak podobnego nie czytając tekstu. Możliwe, iż na asku np. Ci napisałam o blogu, a ty przeczytałaś i zapomniałaś, po czym "przyszło ci do głowy" napisanie tego.
Nie jestem zła, po prostu jestem przewrażliwiona na punkcie kopiowania - wiesz, wydarzenie z przeszłości....
Źle mnie zrozumiałaś. Ja podałam to jako przykład. No bo rzeczywiście czytałam już wcześniej Twojego bloga. I musze przyznać, że jest świetny. Masz wiele wspaniałych SWOICH pomysłów. Naprawdę zazdroszcze kreatywności! ♥ :)
UsuńAhh, rozumiem. Dziękuję <3
UsuńTwój też jest naprawdę świetny, ale po prostu jestem przewrażliwiona na punkcie kopiowania, dlatego tak sie zezłościłam. Twój blog jest na serio świetny, choć dużo jest zdarzeń podobnych do innych blogów - aż ZA BARDZO się inspirujesz :D - a mnie to niestety zraża. Jednak czekam na następny rozdział i życzę weny :)
Dziękuję bardzo! ♥ Jesteś naprawde wspaniała osobą. Dziękuje za wszystkie rady i uwagi. Na pewno się do nich dostosuje :D Bardzo mi pomogłaś :)
UsuńZdanie "Przepraszam. Nie powinnam się tak rozklejać" też jest moje...To, że opowiedziała mu jakas smutną historie też. Błagam, kochana... Mnie aż to kłuje w oczy...
OdpowiedzUsuń