"Która godzina?-po chwili zapytałam.
-17.00, a co? Śpieszy ci się gdzieś?-zapytał troskliwie.
-Co? O Boże! Siedemnasta?! Ja muszę już lecieć.-zaczęłam wszystko nerwowo składać do koszyka.
-Okej, ale daj mi może swój numer.
-Nie mam telefonu.-otworzył oczy szeroko.-Pa!-krzyknęłam machając mu ręką.
-Ale..poczekaj!-zaczął mnie gonić.-to może cię odprowadze. Będę przynajmniej wiedział gdzie mieszkasz.-uśmiechnął się i ruszyliśmy szybko w stronę mojego domu."
-No to pa.-powiedziałam gdy staliśmy już pod moim domem.
-Ładny dom.-powiedział z podzwem.
-Dziękuję.
-No to może przyjde po ciebie jutro po lekcjach. Gdzieś się przejdziemy. A gdzie chodzisz do szkoły?-zapytał.
-No, ale ja przecież nie chodzę do szkoły.
-No fakt, racja. Przepraszam.-Janek się nieco zmieszał.
-Nie no coś ty! Zdarza się. Nic się przecież nie stało.-uśmiechnęłam się.
-No to będę jutro po lekcjach. Kończe o 15.00. Oki?
-Oki, będę czekać.-nagle oprzytomniałam-O nie! Ale się zagadałam. Sory! Muszę lecieć!-przytuliłam go i poleciałam w kierunku drzwi. Otworzyłam je cicho, by nie denerwować bardziej mamy. Jednak i tak mnie szybko zauważyła.
-Boże! Dziecko wkońcu jesteś! Gdzie ty tyle czasu byłaś?!-wrzasnęła wychodząc z kuchni, trzymałam w ręce jakąś szmatke.
-Nie krzycz na mnie! Przepraszam. Straciłam poczucie czasu.-krzyknęłam tak samo jak ona.
-Jak ty się do mnie odnosisz? Zresztą niby co ty mogłaś tyle czasu robić? Przecież ty nawet nie potrafisz znaleźć se przyjaciół!
Zabolały mnie jej słowa. Otworzyłam szeroko oczy, napłynęły mi do nich łzy. Szybko pobiegłam na górę i zamknęłam się w pokoju. Strasznie płakałam. Wiem, że mama mogła być na mnie zła. Ale przesadziła. Nigdy się nie kłóciłyśmy, ale tym razem to jak dla mnie było już zbyt wiele. To była nasza pierwsza tak poważna sprzeczka.
-Ola, przepraszam. Otwórz te drzwi. Proszę cię.-mówiła już spokojnie mama stojąca po drugiej stronie drzwi. Jednak ja się nie odzywałam. Nie chciałam z nią już dzisiaj rozmawiać. Położyłam się i pomimo wczesnej pory szybko zasnęłam.
Rano gdy się obudziłam mamy już nie było. Pojechała na 7.00 do pracy. Wzięłam szybki prysznic i się przebrałam. Cały dzień się nudziłam. Cały czas oczekiwałam Jasia. O 15.15 był już u mnie.
-Cześć.-powitałam go przyjaźnie już w progu drzwi.-Wejdź.-po chwili powiedziałam pokazując mu przy tym gdzie ma powiesić kurtkę.
-Hej.-przytulił mnie i się rozebrał. Poszliśmy do mnie na góre. Opowiedziałam mu o wczorajszej kłótni z mamą. Oczywiście odrazu poprawił mi humor. Było już przed piętnastą. Usłyszałam, że mama wchodzi do mieszkania.
-Jasiek. Moja mama przyszła, może chodźmy stąd.-powiedziałam zaniepokojona. W dalszym ciągu nie chciałam jej widzieć.
-Jak chcesz.
Zeszliśmy na dół mijając przy tym moją mame. Nie odezwałam się ani słowem.
-Hej Olu-powiedziała-kto to jest?
-Dzień dobry. Jestem Jasiek, kolega Oli.-prztwitał się Jasiek, a moja mama go serdecznie powitała.-Idziecie gdzieś? Możemy zjemy razem obiad?-zapytała się mama, a ja wkońcu nie wytrzymałam.
-Nie! Zresztą co cie to obchodzi?! Bo przecież ja nawet nie umiem se przyjaciół znaleźć.-złapałam Jasia za ręke i wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. Biegłam ciągnąć przyjaciela za sobą, wkońcu się zatrzymał i zaczął mnie uspokajać.
-Dziewczyno! Uspokój się!
-Ale ja tak dłużej już nie mogę. Myślałam, że już wszystko się układa. Już było tak dobrze, ale ale...-nagle Jaś mi przerwał.
-Już. Ciii. Spokojnie, będzie dobrze.-przytulił mnie. Powoli zaczęłam się uspokajać.
-Przepraszam.-wystękałam wtulona w niego.
-Nic się nie stało. Nie musisz mnie przepraszać. Ale dobrze by było gdybyś porozmawiała ze swoją mamą.-powiedział troskliwe.
-Dobrze, ale nie teraz.
-Okej, to może przenocujesz dzisiaj u mnie?-zaproponował. Co prawda znaliśmy się dopiero dwa dni, ale ja już wiedziałam, że moge mu zaufać. Był moim prawdziwym przyjacielem.-Okej.-zgodziłam się.
-Ale najpierw musisz powiadomić o tym swoją mame. Bo będzie się martwić.-gdy to powiedział znowu popadłam z w histerie.
-Ej, Ola. Nie martw się. Jak nie chcesz to ja pójdę.-podniosłam wtedy wzrok na niego, uśmiechnęłam się przez łzy.
-Zostań tu, zaraz wróce.
Po dziesięciu minutach Jasiek wrócił.
-I co?-byłam strasznie ciekawa co powiedziała moja mama.
-Zgodziła się oczywiście. Prosiła też bym przekazał, że cię przeprasza.
-Dobrze, jutro sama z nią porozmawiam. Może już chodźmy?
-Tak, to dobry pomysł.
Jaś miał bardzo ładny i nowoczesny dom. W większości meble były białe. Był bardzo ładnie urządzony. Jego mama także była miła i sympatyczna. Ciepło mnie przywitała i pozwoliła zostać na noc. Potem Jaś zaprowadził mnie do przepięknego, kolorowego pokoju. Zaczęłam się zastanawiać czy to oby na pewno jego pokój.
-Tutaj będziesz spała. O to twoje królestwo!-uśmiechnął się tak szeroko jak zawsze.
-To twój pokój?-zaśmiałam się.
-Niee. To pokój mojej siostry.
-Nic nie mówiłeś, że masz siostre.
-No jakoś tak wyszło. Nie było okazji.
Tego wieczoru obejrzeliśmy jeszcze jakiś film, porozmawialiśmy, a potem wraz jego mamą zjedliśmy kolacje. Koło 22.00 rozeszliśmy się do "swoich" pokoi. No znaczy ja do pokoju siostry Jasia. Szybko zasnęłam.
Następnego dnia rano obudziłam się dość wcześnie. Około 7.30. Otworzyłam oczy i nagle usłyszałam, że ktoś zbliża się do drzwi. Szybko spowrotem zamknęłam oczy i udawałam, że śpie. To był Jaś. Wiedziałam to bo gdy tylko otworzyły się drzwi poczułam charakterystyczny zapach jego perfum. Kucnął przy mnie, pogłaskał mnie, pocałował w policzek i powiedział:
-Śpij sobie jeszcze spokojnie Ola. Ja już muszę iśc do szkoły, ale spotkamy się popołidniu, oki?-zapytał, a ja wtedy otworzyłam oczy i odwróciłam się w jego stronę.
-Skąd wiedziałeś, że nie śpie?-zapytałam zdziwiona, a zarazem ciekawa jego odpowiedzi.
-A widzisz! Ja wszystko wiem.-tradycyjnie się uśmiechnął i wyszedł z pokoju.
Wyglądałam jak upiór. Musiałam się ogarnąć. Wstałam, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i właśnie kierowałam się ku wyjściu gdy nagle mama Jasia zaprosiła mnie na śniadanie. Byłam bardzo głodna więc nie mogłam odmówić. Okazało się, że mamy sporo wspólnych tematów. Po zjedzeniu podziękowałam jej i postanowiłam wracać do domu.
Bałam się reakcji mojej mamy dlatego nie śpieszyłam się zbytnio. Do domu doszłam po około trzydziestu minutach. Okazało się, że mama wcale nie była na mnie zła. Powiedziała, że mnie rozumie i, że przeprasza. Wybaczyłam jej pomimo, że dalej czułam żal o to co mi powiedziała. Zrobiłam to samo. Też ją przeprosiłam za moje zachowanie. Relacje między nami znacznie się poleprzyły
*DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ*
Nagle zadzwonił dzwonek na przerwe. Tak! Byłam w szkole! To był już mój trzeci dzień! Wyszłam z klasy i zaczęłam rozmowe z Jasiem:
-Dziękuję ci za wszystko. Za to, że ze mną jesteś. Że dzięki tobie teraz tu jestem!
-Nie masz za co dziękować. To jest tylko iwyłącznie twoja zasługa! To ty dałaś tyle z siebie, by zmienić swoje życie.
-A to wszystko za twoją pomocą. Ciesze się, że wtedy wpadłeś na mnie w sklepie.
-Ja też się ciesze.-przytulił mnie, a ja odwzajemniłam przytulasa. Naszego długiego przytulasa przerwał Filip. Kumpel Jasia. A najlepsze jest to, że Filip to ten chłopak co w parku mnie zaczepiał. Okazał się on jednak spoko przyjacielem.
-No hej kochani. Co to za czułości tutaj widze?-zapytał śmiejąc się.
-Dziękowałam tylko Jasiowi za pomoc.-Filip dobrze wiedział o co chodzi, ponieważ znał moją przeszłość-Wiesz co? Tobie też się należą podziękowania. Jesteś spoko kumplem.-jego także przytuliłam-No to ja wam może już nie przeszkadzam, lece do bufetu.-dodałam-Aha! Jeszcze jedno, wpadniesz do mnie popołudniu?-zapytałam Jasia.
-Pewnie, pójdziemy razem po lekcjach.
-Okej, no to zaraz jeszcze się widzimy na matmie. Do zobaczenia chłopaki.-powiedziałam i odeszłam.
Odrazu po lekcjach przyszliśmy do mnie. Trochę się zdziwiłam gdy przed domem nie było auta mamy. "Może jest w garażu"-pomyślałam. Jednak w domu nie było mamy tak jak i auta w garażu. Trochę się zmartwiłam, ale Jasiek mnie oczywiście pocieszył. Obejrzeliśmy film, pograliśmy na konsoli, zjedliśmy kolacje, a mamy dalej nie było. Wybiła godzina 20.00. Siedzieliśmy w ciszy na kanapie oczekując powrotu mojej mamy. Janek martwił się tak samo jak ja. Około 20.30 ktoś zadzwonił do drzwi. "Mama!" Krzyknęłam i pobiegłam otworzyć drzwi, a Jasiek poleciał tuż za mną. Otworzyłam drzwi znadzieją, że to moja mama. Jednak się zawiodłam. Byłam bardzo zdziwiona i przestraszona gdy w progu mojego mieszkania ujrzałam policje...
________________________________________________________________________________
Dziękuję Wam za wszystkie miłe komentarze! ♥ I gdyby nie moja niezdarność ten rozdział byłby na blogu już dawno. No ale gdy wszystko już napisałam i publikowałam nagle wszystko mi się wyłączyło i usuneło! #MASAKRA! Byłam załamana...tyle ten rozdział pisałam. Straciłam wtedy chęć do dalszego pisania, ale na szczęście po godzinie mi przeszło i postanowiłam odtworzyć ten rozdział. No bo w końcu dla Was wszystko mordki! ♥ Śmiało komentujcie bo to naprawde motywuje do dalszego pisania! :D
Ooooo ten rozdzial jest meeegaaa !!! Co siw stalo z jej mamą ? :D
OdpowiedzUsuńDziękuje ♥ Nie zdradze. Dowiesz się czytając następny rozdział ;)
Usuń