"W środku było bardzo głośno. Przypomniały mi się stare czasy kiedy bywałem tu częstym gościem. Zacząłem się rozglądać z zamiarem odnalezienia Oli. Jednak zamiast niej znalazłem Filipa. Stał przy ścianie z jakimiś dwoma innymi facetami i rozmawiali głośno się śmiejąc. Chciałem do nich podejść, lecz gdy usłyszałem o czym rozmawiają stanąłem jak wryty chowając się za wielkim słupem dalej nasłuchując ich rozmowy..."
-Zdobyłem już jej zaufanie. Jeszcze trochę, a sama wskoczy mi do łóżka.-zaśmiał się Filip. Myślałem, że zaraz wybuchnę. Miałem ochotę do niego podejść i porządnie mu przywalić.
-I co? Jak już ją zaliczysz tak po prostu ją zostawisz?-odezwał się jeden z jego kolegów
-No a jak inaczej? Co ty myślałeś, że będę ją do końca życia niańczył. Tyle dziewczyn jeszcze na mnie czeka.-wszyscy zaczęli się śmiać. To nie był ten sam Filip co kiedyś. To nie jest mój przyjaciel, którego znam praktycznie od dzieciństwa.
-Ej, a ta mała gdzie jest?-zapytał drugi z jego kumpli
-Mówiła, że idzie do łazienki. Jak wróci spadamy na chate.-zaśmiał się cwanianko, a ja wiedziałem już co mam robić. Szybko pobiegłem w stronę łazienek. Musiałem jej o wszystkim powiedzieć. Chwila, nie. Przecież ona i tak mi nie uwierzy. Trudno, po prostu ją stąd zabiorę. Natknąłem się na nią akurat kiedy wychodziła z łazienki. Na mój widok wyraźnie nie była zadowolona.
-Jasiek?! Co ty tu robisz?
-Przyjechałem po ciebie. Chodź! Idziemy.-chwyciłem ją za nadgarstek i nie zważając na jej krzyki i szarpaninę ciągnąłem ją do wyjścia. Zostając tu z Filipem cierpiała, by bardziej niż teraz. Jeszcze kiedyś mi za to podziękuje. Wyszliśmy z klubu, Ola przestała się szarpać. Wiedziała pewnie, że to nic nie da.
Perspektywa Oli
Gdy wyszliśmy z klubu odpuściłam. Wiedziałam, że nie mam z nim szans. Zatrzymaliśmy się przed budynkiem i oczywiście zaczęłam kłótnie. No bo co on sobie wyobrażał? Co on myśli, że będę tolerować takie jego zachowanie? O nie, jeszcze dzisiaj się wyprowadzam do Filipa. I mam gdzieś, że zostanie wtedy sam. To jego problem, a ja się nie będę do tego mieszała.
-Co tobie odbiło? Normalny jesteś? Jestem dorosła i mam swój rozum więc mam prawo robić co chcę, a ty nie możesz mi rozkazywać ani niczego zabraniać!-zaczęłam na niego wrzeszczeć. Działał mi już na nerwy. Mam go serdecznie dość!
-To dla twojego dobra. Kiedyś to zrozumiesz, a nawet za to podziękujesz.-Ja? Podziękuję? Za co niby? Za zrujnowanie mi życia? Dla mojego dobra? On jest taki głupi czy tylko udaje? Do moich oczu napłynęły łzy. Nie rozumiałam jego zachowania. Chciałam uciec jak najdalej od niego. Obojętnie gdzie, byle by go teraz tam nie było. Nie zważając na nic uwagi zaczęłam biec przed siebie. Gdy Jaś się zorientował, że mu uciekam zaczął mnie szybko gonić. Jakieś tam szanse miałam. Może i nie byłam jakoś tam specjalnie silna, ale biegać potrafiłam. Gdy byłam jeszcze dzieckiem biegałam, ćwiczyłam, brałam udział w zawodach biegowych i odnosiłam w nich jakieś małe sukcesy. Biegłam cały czas przed siebie nie zwracając uwagi na nic. Gdy zoriętowałam się, że wpadam na ulicę było już za późno. Moje oczy oślepiło światło nadjeżdżającego samochodu. Nagle poczułam mocne szarpnięcie do tyłu, a przede mną zawiał wiatr powstały przez szybko przejeżdżające auto. Wylądowałam na ziemi. A dokładniej na Jasiu. Szybko i nerwowo z niego zeszłam. Przez chwilę miałam ochotę dalej uciekać jednak uznałam, że to nie ma sensu. Chcę już wrócić do domu i położyć się do mojego łóżka. Stałam nad nim i czekałam aż się podniesie z podłoża. Nie miałam zamiaru mu pomagać pomimo, że właśnie uratował mi życie. Nadal byłam na niego wściekła. A może lepiej by było gdyby jednak to auto mnie przejechało? Wszyscy by mieli święty spokój, pozbyliby się tego problemu jakim jestem ja. Poddałam się i wraz z Jaśkiem wróciłam taksówką do domu. Przez całą drogę tak samo jak w domu się do niego nie odzywałam. On oczywiście próbował zacząć jakąkolwiek rozmowę, lecz ja go ignorowałam. Może i zachowywałam się jak małe dziecko, które się obraziło na rodziców za to, że nie dostało jakiejś tam zabawki czy lizaka. Ale po prostu boli mnie to, że on mi nie ufa. Rozumiem, że się o mnie martwi, no ale bez przesady. A zaufanie to podstawa i jeśli dalej mam w tym domu mieszkać to musi mi zaufać. Pozwolić podejmować własne decyzje. Zmęczona wydarzeniami tego dnia szybko zasnęłam.
Spojrzałam na zegarek. Ósma siedemnaście. Nie mogłam już spać. Nawet leżeć w łóżku mi się już nie chciało. Wstałam więc i wyciągnęłam z szafy jakieś ubrania. Po cichu udałam się do łazienki. Nie chciałam zbudzić Jasia, a jeśli nie spał to nie chciałam, aby mnie usłyszał. Nie mam ochoty teraz na rozmowę z nim. Ale i tak prędzej czy później do tego dojdzie. Włożyłam na siebie luźny dres. Przed rozmową z Jaśkiem, która była rzeczą oczywistą chciałam się przewietrzyć. Zeszłam na palcach po schodach i ruszyłam w stronę przed pokoju. Włożyłam buty, kurtkę, owinęłam się szalikiem i wybiegłam z domu. Janek raczej jeszcze spał, bo na dole go nie było. Na szczęście. Pobiegłam tym razem do lasu. Biegałam wśród drzew gdy nagle okropnie lunął deszcz. Po prostu pięknie. Byłam cała przemoczona. Zawróciłam się wcelu powrotu do domu. Wszędzie deszcz, mokro, błoto...masakara. Dawno już tak nie padało. Tu niby idze wiosna, a tu nagle takie rozerwanie chmury. Wybiegałam już z lasu gdy nagle poślizgnęłam się i wpadłam w kałużę błota. No lepiej już chyba być nie może. Podniosłam się i próbowałam otrzepać się jakoś z tego błota. Nie poszło mi to najlepiej. Wyciągnęłam z kieszeni kurtki telefon, by sprawdzić, która jest już godzina. Po dziewiątej. Schowałam go do tylnej kieszeni spodni. Ruszyłam się i nagle usłyszałam chlapnięcie. Jakby coś wpadło do wody. Albo w błoto...tak. Dalej stałam w tej kałuży, a mój telefon wraz ze mną. Wygrzebałam go i próbowałam włączyć, lecz na marne. No genialnie. Czuję, że to będzie jeden z najgorszych dni w moim życiu. Już od rana taki pech. Schowałam tym razem telefon do kieszeni w kurtce i sprintem pobiegłam do domu. Wbiegłam do mieszkania zdyszana, zmęczona, cała mokra i brudna. Nie zdążyłam jeszcze nawet zamknąć drzwi i ujrzałam Jaśka wychodzącego z kuchni. Stanął i przez chwilę się mi uważnie przyglądał po czym zaczął się głośno śmiac, lecz mi nie było do śmiechu.
-I z czego tak się śmiejesz?-burknęłam oschle. Janek wtedy ucichł i poszedł po prostu na górę. No super. Nieźle się mną przejął. Usiadłam na małym krzesełku i ściągnęłam buty. Gdy usłyszałam kroki podniosłam wzrok do góry. Jasiek przyniósł mi czyste ciuchy. Przynajmniej o tym pomyślał.
-Przebierz się i przyjdź do salonu. Muszę ci coś wyjaśnić.-Wiedziałam. No to właśnie nadszedł czas kiedy to mój kochany przyjaciel Jasio będzie się tłumaczył ze swoich błędów. Wzięłam od niego ciuchy i bez słowa poszłam do łazienki, aby się przebrać. Wysuszyłam jeszcze moje mokre od deszczu włosy i położyłam na kaloryferze telefon. Mam nadzieję, że nie będzie konieczna naprawa w serwisie. Spięłam jeszcze szybko włosy i poszłam do kuchni. Zignorowałam polecenie Jaśka. Jestem głoda więc najpierw coś zjem i tyle. Niech on się poczuje tak samo jak ja. To może coś wtedy zrozumie. Otworzyłam lodówkę i stałam tak przed nią zastanawiając się nad tym co zjeść. Nagle całe moje ciało zadrżało. Poczułam jak ktoś mnie chwycił od tyłu za biodra. Odwróciłam się i zobaczyłam Jasia.
-Puść mnie.-warknęłam ściągając przy tym jego dłonie ze mnie
-Nadal się na mnie fochasz?-zrobił przy tym słodką minkę. Co on sobie myśli? Że co? Że niby teraz będzie strzelał słodkie miny, będzie jakiś milusi to mnie udobrucha? O nie. Ja się tak łatwo nie dam.
-No, a co ty sobie myślałeś? Popsułeś mi wczoraj wieczór.
-Zrozum. Musiałem.
-Co mam zrozumieć? Musiałeś? Chyba chciałeś! Chciałeś mi wszystko popsuć, rozwalić życie. Ja się do twojego życia nie wtrącam ani ci nie nakazuję więc proszę cię ty też tego nie rób!
-Przepraszam. Kiedyś to zrozumiesz. Ale jeszcze nie teraz.-na te słowa odwróciłam się w drugą stronę i ruszyłam w stronę salonu. Nie miałam najmniejszej ochoty dalej z nim rozmawiać.-On chce cię tylko przelecieć.-powiedział gdy zauważył, że się oddalam, a ja raptownie się zatrzymałam. Przez moje ciało przeszły ciarki. Co on za bzdury opowiada?!
___________________________________________________________
Hej! I mamy już kolejny rozdział! ^^ Przeprszam, że taki krótki. :c Komentujcie i piszcie co sądzicie bo nic tak nie motywuje jak komentarze pod postem! :D
W razie pytań zapraszam na aska : ask.fm/ralinaska :)
I nastepny genialny rozdzial!!! Dziekuje ze piszesz tak fajnie ciekawie i no ... no .. no genialnie! Kocham to!! ♡ zapraszam do mnie >>> http://firankiever.blogspot.com/?m=1#_=_
OdpowiedzUsuńNie masz za co dziękować! Robię to co lubię i tyle. To ja Wam dziękuję! ♥
UsuńHej kochana! Powiem ci że bardzo lubię twoje ff! ♡♡♡ No mam nadzieje, że Ola zrozumie, że Jasiek chciał ją chronić! Kiedy następny? !?!?! :D
OdpowiedzUsuńDziękuję! ♥ Też mam taką nadzieje :) Następny na 100% już jutro ;D
UsuńPisz pisz *-* czekamy na next'a :**
OdpowiedzUsuńJak chcesz wpadnij do nas ;* Będzie nam miło ;) http://for-you-id-risk-it-all.blogspot.com/?m=1