poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 24

"-Doszły do nas informacje, że ktoś z panią jechał.-stwierdził lekarz.
-Tak, to prawda.
-Niestety na miejscu wypadku znaleźliśmy tylko panią.
-Tylko mnie? Ale...-mężczyzna nie pozwolił mi już skończyć.
-Mówiłem, by pani się nie martwiła. Wszystko będzie dobrze. Wysłaliśmy już tam odpowiednie służby.-z moich oczu wypłynęła kolejna fala łez."

To uczucie gdy nie wiem co się dzieje z osobą, na której mi tak zależy. Teraz przypomniał mi się film o życiu Anny German. Mam tak samo przekichane życie jak ona, nawet imiona mamy te same. Przypadek? Raz jest lepiej, raz gorzej. Tyle, że w moim przypadku to nie ja zaginęłam, lecz mój Jaś. Minuty teraz leciały mi jak godziny. Każda chwila była chwilą, w której mogły nadejść nowe informacje o Jaśku. W sali panowała potworna cisza. We znaki dawało się jedynie tykanie zegara wiszącego na ścianie. Rzuciłam na niego okiem, po osiemnastej. Właśnie próbowałam się przekręcić na drugi bok kiedy nagle do sali weszła Martyna. Nie mogłam już dłużej wytrzymać leżąc na plecach, ale też nie mogłam nic na to poradzić. Przemierzyłam dokładnie wzrokiem dziewczynę. Podeszła bliżej i usiadła na taborecie.
-Hej Olu. Jak się czujesz?-zapytała z troską w głosie. Łatwo było zauważyć, że coś ja gnębi. Mój stan zdrowia? Zaginięcie Jasia? A może pożar? Właśnie, pożar. Znowu?
-Gorzej być chyba nie może.-westchnęłam-A powiedz mi i co chodzi z tym pożarem.
-Już wszystko dobrze, ale są wielkie straty. Między innymi nowo wyremontowana kuchnia. I przed chwilą byłam na komendzie, mieli dla nas ważną informację.-tutaj Martyna się zatrzymała. Jej oczy jeszcze bardziej posmutniały. Było widać, że się bardzo denerwuje.
-Jaką?
-To było podpalenie.-powiedziała na jedym tchu.
-No proszę, jednak może być gorzej.
-Ale to nie wszystko... Aresztowali Huberta, jest głównym podejrzanym.
-Jeszcze lepiej... Ale jak to możliwe? Co to za sens podapalać własne mieszkanie? Co prawda Hubert bywa nieznośny, ale nie wierzę w to, że mógłby zrobić coś takiego!
-Też nie wierzę. Ale oni uważają, że zrobił to dla odszkodowania. Dom jest ubezpieczony.
-Nie jest! Jasiek wypłacił te pieniądze po porzednim pożarze! I Hubert raczej o tym wiedział. Więc dlaczego akurat jego o to oskarżyli?
-On miał w przeszłości problemy z prawem. Rozboje, napady, narkotyki. Na takiego najlepiej wszystko zwalić.
-Ja, nie wiedziałam. Nikt mi wcześniej o tym nie powiedział.
-Może dlatego, że jest to wielką tajemnicą. Rodzice nawet o tym nie wiedzą. Hubert był już wtedy dorosły więc obyło się bez powiadamiania ich o wszystkim.
-Rozumiem, na pewno ciężko, by to znieśli. Nie musisz się o to martwić, nikomu nie powiem.-delikatnie się uśmiechnęłam, a ona go odwzajemniła. Nagle do sali wszedł mój lekarz.
-Witam panią. Jak samo poczucie?-uśmiechnał się szeroko. Jemu pewnie się w życiu układa. Jako lekarz dużo zarabia, rodzine pewnie też ma, tylko zazdrościć.
-Gorzej niż teraz chyba być nie może.-mruknęłam pod nosem nie zwracając większej uwagi na mężczyzne.
-Leki nie pomagają?
-Pomagają, ale nie o to tu chodzi. Mam namyśli Janka, moje życie...
-No to proszę się tak już tym nie przejmować, bo mam dla pani dobrą wiadomość.-spojrzałam się na niego pytająco-Odnaleźliśmy pani chłopaka. Jest już u nas na oddziale.-na te wieści z wrażenia pomimo bólu podniosłam się do pozycji siedzącej, ciągnąc za sobą wszystkie przypięte do mnie kable. Martyna zareagowała podobnie. Zerwała się z taboretu i stanęła obok lekarza patrząc na niego wzrokiem mówiącym "Co z nim? Mogę go odwiedzić?".
-Naprawdę? To świetnie! Kiedy będę mogła go zobaczyć?
-Na razie zarówno pani i jak pan Jan musicie odpoczywać. Więc z wizytą jeszcze trochę poczekajmy. Ale oprócz tej dobrej wiadomości mam jeszcze jedną, niestety złą.-spojrzałyśmy się z Martyną na siebie, a potem obie na lekarza.-Pan Jan jest w bardzo ciężkim stanie. Znaleźliśmy go w rowie tuż obok miejsca wypadku. Długo tam leżał ranny, bez pomocy przez co też jego temperatura ciała sporo spadła. Teraz musimy zadbać o to, by doprowadzić go do stanu stabilnego. Robimy wszystko co w naszej mocy. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze. Niech się pani nie martwi. Zajmiemy się nim.-lekarz wyszedł z sali, a z mojch oczu ponownie wylał się strumień łez. Przed chwilą były to łzy szczęścia, teraz jednak są to łzy smutku.
______________________________________________________________
Przedstawiam Wam rozdział 24! ;D Piszcie co tam o nim myślicie. I pamiętajcie, że nic tak nie motywuje jak komentarze! ♥

*Anna German - polska piosenkarka i kompozytorka, aktorka, z wykształcenia geolog W 1967 r. wracając z koncertu we Włoszech, uległa wypadkowi samochodowemu na Autostradzie Słońca. Powracała do zdrowia przez trzy lata. Podczas rekonwalescencji napisała książkę biograficzną pt. Wróć do Sorrento?, w której wspominała swoją karierę oraz pracę artystyczną we Włoszech W połowie lat 70. wykryto u niej chorobę nowotworową. Jesienią 1980 r. po powrocie z koncertów w Australii nastąpił nawrót choroby zdiagnozowanej jako mięsak kości. Będąc w zaawansowanym stadium choroby komponowała psalmy i pieśni poświęcone Bogu.
Na internecie także możecie obejrzeć film o jej życiu.
Więcej infofmacji na ten temat: http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Anna_German

7 komentarzy:

  1. Jejkuu ! Biedny Jaś :/ Rozdział cudowny lecz mógłby być dłuższy ;D Mam nadzieje że w następnych rozdziałach wszystko się ułoży ;) Życzę dalszej weny mordko i pozdrawiam (no, Gumisie też pozdrawiają ;D) <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥ Postaram aię aby następny był dłuższy :)
      Pozdro dla Gumisiów! ;*

      Usuń
  2. Matkoooo co ty z tym Jasiem zrobilas?Znalezli go w rowie-to az brzmi przerazliwie wspolczuje Oli(moja imienniczka).Tyle przeszla i teraz to...Nie moge sie doczekac nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu biedny Jasiok ;( Oby szybko wrocili do zdrowia i znowu byli szczesliwa para.Chociaz to tez pewnie nie za dlugo sie utrzyma wkoncu w ff musza byc jakies zwroty akcji zeby byko ciekawie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Eeeej!Ja sie na to nie zgadzam!JA SIE PYTAM JAK MOGLAS TAK POTRAKTOWAC JASIA?!BIEDNEGO PRZEMARZNIETEGO ZNALEZLI DOPIERO PO DLUZSZYM CZASIE!!!Eeeh naprawde Ty to dziewczyno mnie czasem zalamujesz...ale i tak uwielbiam twoje ff i to jak piszesz tak cuuudooownieeee <3

    OdpowiedzUsuń