"Chwilę potem po mieszkaniu rozległ się jeszcze mocniejszy huk trzaskających drzwi. Czyżby teraz Jasiek miał wbiec do pokoju, by powitać Martynę? Właśnie tego oczekiwałam, lecz dość długo to nie nadchodziło. Zeszłam więc na dół pozostawiając na górze samych dwójkę rodzeństwa. Weszłam do salonu i zauważyłam Jasia chrzątającego się po pomieszczeniu z kąta w kąt. Był wyraźnie czymś bardzo mocno zdenerwowany. Nigdy jeszcze nie widziałam jego aż tak wściekłego..."
-Jasiek? Coś się stało?-zmartwiło mnie zachowanie Jasia. Nigdy aż tak się na nic nie wściekał, a przynajmniej nie przy mnie. Musiałam się dowiedzieć o co chodzi.
-Spierdalaj. Nie twoja sprawa.-burknął, a ja stanęłam w miejscu nie mogąc się ruszyć ani wysłowić. Do oczu napłynęły mi łzy. Co w niego wstąpiło? Spojrzałm z wyrzutem na niego. Z jego oczu wyczytałam gniew i złość, po chwili jego oczy przenikły smutkiem i zmieszaniem. Pokręciłam głową i mijając po drodze Martynę i Huberta pobiegłam do pokoju i się w nim zamknęłam. Najwyraźniej wszystko widzieli, ponieważ mieli miny jakby ujrzeli ducha. Głośno szlochając rzuciłam się na łóżko. Nie rozumiem zachowania Jasia. Bardzo zabolały mnie jego słowa. Chciałam tylko pomóc...ale jak zwykle wyszło źle. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, a po chwili się one uchyliły. W progu ujrzałam smutnego Jasia. Może, żałował tego co zrobił? Niech się teraz tłumaczy. Spuściłam z niego wzrok na poduszki i w dalszym ciągu leżałam nie zwracając na niego uwagi.
-Olu, przepraszam. Nie chciałem tak się do ciebie odezwać. To przez nerwy... Nie kontrolowałem się. Przepraszam.-poczułam jak łóżko ugina się pod jego ciężarem. Słuchałam jego słów leżąc do niego tyłem. Gdy nie zareagowałam na jego wypowiedź położył rękę na moim biodrze i przysunął się bliżej mnie.
-Wybaczysz?-wyszeptał obejmując mnie. Odwróciłam się w jego stronę.
-Wybaczę. Ale proszę powiedz co się takiego stało?-zapytałam unosząc się do pozycji siedzącej.
-Po prostu...no...pokłóciłem się z kolegą.
-Aż tak? Nigdy nie widziałam cię takiego złego. O co poszło?
-O nic. Wyzwał mnie po prostu od pedała. I się tak trochę pobiliśmy.
-Naprawdę?
-Naprawdę.
-Okey, a teraz spiedalaj.-wskazałam ręką na drzwi. Jego oczy się automatycznie powiększyły. Patrzył na mnie nie odzywając się.
-Mam powtórzyć?-zwróciłam się do niego pchając go ku wyjściu.
-Ale...-nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Ale mnie to nie obchodzi. Masz stąd wyjść. Teraz przynajmniej wiesz, jak ja się czułam pare minut temu. Zemsta.-puściłam mu oczko i wypchnęłam za drzwi zamykając je następnie. Niech chłopak trochę ochłonie, ja też się ogarne i wtedy możemy rozmawiać-zaśmiałam się w duszy. Podeszłam do okna i wyjrzałam za nie opierając się o parapet. Spokój, cisza, świeże powietrze. Tego mi teraz było trzeba. Szybko jednak moją chwilę rozkoszy przerwała Martyna, która wparowała do mojego pokoju jak rakieta.
-Ola! Wszystko dobrze? Jak się czujesz? O co chodziło Jaśkowi?-zasypała mnie pytaniami.
-Nigdy nie czułam się lepiej.-powiedziałam sarkazmem siadając na łóżku. Dziewczyna usiadła obok mnie.-A Jasiek powiedział, że pobił się z kolegą, ale ja mu nie wierze. Nie powiedziałam mu tego, bo wiedziałam, że tak czy siak prawdy mi on nie powie. Dlatego pobawie się w detektywa i w najbliżym czasie zwrócę na niego większą uwage, poobserwuje go. On wyraźnie coś ukrywa.-stwierdziłam, a Martyna potwierdziła moją teorię.
Reszte dnia spędziłam praktycznie na dworze. Spacerowałm, biegałam i jeździłam na rowerze Jaśka. Własnego niestety nie posiadam. Na wieczór byłam już w domu. Nie zjadłam nawet kolacji, jedynie się umyłam i poszłam spać. Byłam wykończona.
Poczułam czyjś dotyk na moim policzku. Otworzyłam z krzykiem oczy. Uspokoiłam się gdy ujrzałam siedzącego koło mnie Jasia gładzącego mnie po policzku.
-Ale mnie przestraszyłeś.
-Przepraszam, nie chciałem cię obudzić.
-Niee, dobrze. Tak to bym pewnie znowu spała do południa.
-No nie wiem czy wiesz, pewnie nie. Ale jest już 13.00.-zaśmiał się, a ja otworzyłam szeroko oczy. Jakim cudem? Jak to możliwe?!
-Ty se jaja ze mnie chyba robisz!-rzuciłam oburzona w jego stronę.
-Nie, spójrz na zegarek.-wyciągnęłam z pod poduszki telefon. Rzeczywiście wskazywał godzinę 13.00.
-A pokaż swój telefon.-powiedziałam z przekonaniem, że przestawił mi zegarek w telefonie. Podał mi swoj telefon i jego wyświetlacz także wskazywał godzinę 13.00. Czyli ja tak długo spałam?! To niemożliwe! Wiem, że ja potrafię długo pospać, ale że aż tak?! Szkoda dnia! Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy w celu wybrania ubrań.
-Misia, to ty się tutaj szykuj, a ja czekam w aucie.
-W aucie? Gdzieś jedziemy?-zapytałam wyciągając z szafy czarny top.
-Ta, zabieram cię na wycieczke.-uśmiechnął się szeroko i opuścił mój pokój. W szybkim tempie się ubrałam i delikatnie umalowałam. Spakowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i zbiegłam na dół. Jaś tak jak mówił czekał już w samochodzie. Zamknęłam więc szybko mieszkanie i zajęłam w aucie miejsce pasażera.
-No to gdzie mnie zabierasz?-zapytałam poprawiając się na siedzeniu.
-Zobaczysz, niespodzianka.-uśmiechnął się cwaniacko, a ja nie wiedziałam czego mogę się spodziewać.
Najpierw zaliczyliśmy bar z fastfoodami. Bo przecież nie jadłam w domu śniadania. Jasiek zamówił dwa kebaby i ruszyliśmy w dalszą droge. Tym razem opuściliśmy Legnice. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie jedziemy. Jechaliśmy już bardzo długo. Zaczynałam z nudów marudzić. Gdyby Jaś mnie wcześniej uprzedził, że wyjedziemy gdzieś daleko to naładowałabym telefon albo wizięła jego laptopa czy tableta. W pewnym momencie Jasiek zjechał na pobocze i zaczął szperać w swojej torbie.
-Czego szukasz?
-Tego.-odpowiedział podając mi czarną chustkę. Patrzyłam się raz na nią, raz na niego nie bardzo wiedząc o co mu chodzi.
-Zwiąż se tym oczy.-powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
-Co?! Jesteśmy w środku lasu i wolałabym nie ryzykować.
-Nie marudź tylko zakładaj.-wykonałam polecenia, a on odpalił samochód i ruszyliśmy w dalszą drogę. Po około 30 minutach drogi samochód ponownie się zatrzymał. Usłyszałam jak Jasiu wychodzi z auta, a następnie otwiera mi drzwi. Pomógł mi wysiąść i dalej mnie ostrożnie prowadził. Miałam wrażenie, że wchodzimy do jakiegoś budynku. Jaś się zatrzymał i ściągnął mi z oczu opaske. W końcu coś widzę! Jakie to wspaniałe uczucie. Nie wyobrażam sobie nie posiadać wzroku, gdy ja nawet pół godziny bez niego ledwo wytrzymałam. Rozejrzałam się dookoła sobie. Znajdowaliśmy się w ładnym, dużym i nowocześnie urządzonym mieszkaniu. Nic z tego nie rozumiałam.
-Jaasiek? Gdzie my jesteśmy?
-W moim nowym domu.-powiedział z dumą i zachwytem w głosie, a mnie zatkało. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam.
-Wy...wyprowadzasz się?
_______________________________________________________________
No kochani! Tak jak obiecałam jeszcze dziś mamy kolejny rozdział! ;D Dziękuję za aktywność na asku i pod poprzednim rozdziałem! :) ♥
Śmiało komentujcie i w razie pytań pytajcie!!! ask.fm/ralinaska
3 komentarze - następny rozdział! :')
PS. Wasze komentarze!! ;* Moje się nie liczą! 8)
Łooo Jasiu szasta kasą! No rozdzial super i czekam z niecierpliwoscią na nexta <3
OdpowiedzUsuńhttp://for-you-id-risk-it-all.blogspot.com/2015/04/rozdzia-3.html?m=1
Ojej.. pewnie zaraz powie, że razem mogą tam mieszkać czy coś podobnego. Ale fajnie, nowy dom :) Tak się śmiałam jak jej kazał oczy zawiązać.. przecież to pedofil jest. Ja bym nie udała hihi Do następnego! :*
OdpowiedzUsuńŁoo <3 Genialny ten rozdział :D Jak zawsze, ze zniecierpliwieniem czekam na następny ;) Niech gumisie bedo z tobo no i oczywiście weny życzę ;*
OdpowiedzUsuńSuuuuper !! ♡ dawaj nexta !! :* a wlasnie ! Nie powiedzialas mi ze juz 20 jest ! :* hahah ^.^
OdpowiedzUsuń