poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 19

"Godzine po śniadaniu wyjechaliśmy z domu. Pierwszym miejscem, do którego dotarliśmy było centrum handlowe. Chodziliśmy od sklepu do sklepu gdy nagle Janek się zatrzymał i stał nieruchomo wpatrując się w jeden obiekt..."

-Jasiek?! Coś się stało?
-Hu...Hubert!-wykrzyczał szczęśliwy. Z początku myślałam, że zobaczył coś co go wkurzy i, że zaraz będzie się wydzierać, a tu co? Tego się nie spodziewałam.
-Chodź!-chwycił mnie za ręke i pociągnął za soba.
-Siema stary! Co ty tu robisz?!-powitał jakiegoś chłopaka. Był na pewno od nas trochę starszy.
-Jasiu! Witaj braciszku!-No i wszystko jasne. To ten starszy brat Jasia co studiuje w Krakowie czy tam Wrocławiu. Gdy wyrwał się z uścisku Jasia skierował swój wzrok na mnie. Dokładnie mnie prześledził wzrokiem, nie czułam się z tym dobrze. Janek z pewnością to zauważył, bo szybko zareagował.
-To jest Ola.-Hubert podał mi dłoń nie spuszczając ze mnie wzroku. Jak widać Jaś nie jest najlepszy w te klocki.
-Jesteście parą?-zapytał chłopak.
-Nie.
-Tak!-przekrzyczał mnie Jasiek.
-Przecież...-nie dokończyłam, bo Jasiek szturchnął mnie i posłał wzrok mówiący "Siedź cicho i nie rób siary".
-To w końcu jesteście razem czy nie?-dopytywał najwyraźniej zirytowany naszym zachowanie Hubert.
-Tak.-potwierdził Jasiek, a ja tylko pokiwałam głową.-Ale lepiej powiedz co tu robisz? Czemu do nas nie przyjechałeś?
-Miałem taki zamiar. Tylko najpierw chciałem kupić coś dobrego. No wiesz...nie wypada przychodzic w goście z pustymi rękami.
-Jak to nie? A zresztą to też twój dom. Tylko aktualnie gdzieś indziej mieszkałeś.

~.~

-Mieszkacie razem?-zapytał brat Jasia gdy weszliśmy do mieszkania.
-Niestety.-mruknęłam ściągając kurtke.
-Jak to niestety misiu?-Jaś do mnie podszedł i objął w pasie.
-Przejęzyczyłam się.-sztucznie się uśmiechnęłam i ruszyłam po schodach do swojego pokoju. Na ostatnim schodku się zatrzymałam i zaczęłam nasłuchiwać rozmowy chłopaków. Wiem, że to tak nie ładnie, ale słyszałam, że mówią coś o mnie więc mam chyba prawo wiedzieć co.
-Coś cie chyba ta Olcia za bardzo nie kocha.-zarzucił Jasiowi Hubert.
-Kocha kocha. Tylko ma dzisiaj gorszy dzień. No wiesz...pożar to nie codzienność. A zakup nowych mebli też kosztuje.-odpowiedział mu "mój chłopak".

Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Nie rozumiem zachowania Jasia. Jestem na niego wściekła, a zarazem szczęśliwa. To nawet miłe, że nazwał mnie swoją dziewczyną, ale dlaczego? Po co? Może chciał się pochwalić bratu, że ma dziewczyne? Nie wiem, ale prędzej czy później Hubert i tak dowie się prawdy. Ja nie mam zamiaru do końca życia udawać jego dziewczyny. Wystarczy, że dzisiaj nie zrobiłam z niego kretyna mówiąc prawdę Hubertowi. A mogłam tak zrobić więc Jasiek powinien być mi wdzięczny. Wyciągnęłam z torebki telefon. Jedna nieodebrana wiadomość. Od Filipa. Cały czas do mnie pisze, ale nie mówię nic Jasiowi, bo nie chcę niepotrzebnej afery. Chciał sie spotkać. Co prawda Jasiek mi zabronił się z nim widywać, ale co mi szkodzi? Z chęcią wysłucham co on ma dopowiedzenia. Napisałam, że będę u niego o 15.00. Jeśli Filip jest aż taki zły to nie wiem czy to bezpieczne. No ale raz się żyje. Na pewno nic się nie stanie.

Wymknęłam się po cichu z domu. Gdy odeszłam kawałek napisałam do Jasia, że zapomniałam kupić sera więc idę do sklepu. Wiedziałam, że jeśli mu to powiem osobiście w domu to będzie chciał jechać ze mną albo przed wyjściem będę miała wywiad składający się z pytań typu kto? gdzie? kiedy? z kim? po co? o której będziesz? Wolałam tego uniknąć.

Po dwudziestu minutach spokojnego spaceru stałam pod klatką chłopaka. Wybrałam na domofonie numerek jego mieszkania. Szybko drzwi się otworzyły, a ja weszłam do środka. Stanęłam przed drzwiami do mieszkania Filipa i zapukałam. Serce mi biło jak szalone pomimo, że wcześniej relacje między nami były znakomite teraz cholernie się bałam. Otworzył drzwi z uśmiechem na twarzy. Wpuścił mnie do środka i chciał pocałować na powitanie, lecz ja się odsunęłam do tyłu. Rozebrałam się i poszłam za nim do salonu. Tam wręczył mi piękny bukiet czerwonych róż. Jednak kwiatami mnie nie przekupi.
-Dawno cię nie widziałam.-zaczęłam niepewnie nie bardzo wiedzieć co mam powiedzieć.
-Skoro nie odbierałaś telefonu ani nie odpisywałaś na moje wiadomości to się nie dziwie.
-Po tym co mi zrobiłeś miałam z tobą gadać?-burknęłam podirytowana.
-Serio wierzysz temu debilowi?
-Nie mów na niego tak!-trochę się uniosłam, miałam ochotę go zatłuc.-Wierzę mu. A zresztą nagranie samo mówi za siebie.
-Jakie nagranie?-na wieści o nagraniu cały się spiął i zdenerwował. A to kolejny dowód na to, że zalazł komuś za skórę. W tym przypadku mi.
-Nagranie, na którym przyznajesz się do winy.-rzuciłam mu prosto w twarz z żalem w głosie.
-Ale Ola...to nie tak.-podszedł do mnie bliżej, a ja stanowczo się odwróciłam i weszłam do przedpokoju, by się z powrotem ubrać i stąd wyjść. Jaś miał rację, nie warto było.
-Akurat. Wszystko na początku se już zaplanowałeś.-mówiłam nie patrząc na niego. Starałam się unikać z nim kontaktu wzrokowego, skupiłam się więc na ubieraniu się.
-Tak, tak było na początku. Ale pózniej mi się naprawdę spodobałaś!
-Weź odpuść sobie i znajdź inną laske, która ci nawet za to zapłaci.-rzuciłam wychodząc z mieszkania, po czym mocno trzasnęłam drzwiami. Ta wizyta zupełnie nie miała sensu. Jaś ma zawsze rację, a moje decyzje są niedojrzałe i nieodpowiedzialne.

Nie mając już ochoty na spacer wróciłam do domu taksówką. Już w wejściu rzucili się na mnie chłopaki.
-Czemu cię tak długo nie było?
-Korki na mieście i kolejki przy kasach.-mruknęłam ściągając przy tym buty.
-Przecież ty nie masz prawa jazdy.-zauważył Hubert, który najwyraźniej nie wiedział o istnieniu środku transportu takiego jak taksówka.
-Istnieje coś takiego jak taksówka geniuszu.
-Okej okej, spokojnie. A po co ci był ser?
-Na tosty. Też chcesz?
-Pewnie, zawołaj mnie jak już zrobisz.-puścił mi oczko i poszedł na górę.
-To mi też zrób przy okazji. Mogę ci pomóc. Daj ten ser to zaniosę do kuchni.-odezwał się Jasiu, a mnie całkowicie zatkało. Przecież ja nie kupiłam wcale sera. Ups. Wcześniej o tym nie pomyślałam...
-Yyy...okej.-zaczęłam szperać w torebce. Udawałam, że szukam "zakupionego prze ze mnie" produktu.
-Ehh...nie mogę znaleźć. Niech to...pewnie nie spakowałam albo gdzieś mi wypadł. Może w taksówce jak wyciągałam portwel, by zapłacić!-westchnęłam po nie udanym "poszukiwaniu zakupionego" sera.
-No trudno. Bez sera da się żyć.-Jasiek się szeroko uśmiechnął i odszedł. Najwyraźniej kupił moją bajeczke.

Wróciłam do swojego pokoju i próbowałam se znaleźć jakiekolwiek zajęcie. W końcu doszło do tego, że z nudów zaczęłam sprzątać. Tak mnie praca pochłąneła, że nawet nie zauważyłam, a była już 17.00. Odstawiłam odkurzacz na miejsce i zeszłam na dół do kuchni, by wziąć coś do picia. Wyciagnęłam z półki szklanke i zaczęłam szukać jakiegoś soku.
-Czego szukasz mała?-usłyszałam znany mi dobrze głos.
-Nie jestem mała.-burknęłam nie odwracając się do chłopaka.
-Dla mnie jesteś. Jestem od ciebie starszy.-stwierdził pewny siebie Hubert.
-Gówno mnie to obchodzi. Nie życze sobie byś tak do mnie mówił!-odwróciłam się do niego i wykrzyczałam najgłośniej jak potrafiłam. Ten człowiek działa mi na nerwy...
-Spokojnie, malutka. Już mnie tu nie ma.-zaczął się śmiać. Nie wiem co w tym śmiesznego. Mnie to nie bawiło.
-Co tu się dzieje?-zawołał zdyszany Jasiek, który właśnie do nas przybiegł. Pewnie usłyszał moje krzyki.
-Nic takiego.-rzucił jego brat i wyszedł z pomieszczenia.
-Ola, coś się stało? Mi możesz powiedzieć. Coś ci zrobił?
-Niee, to nic takiego. Nie masz co się martwić.-sztucznie się uśmiechnęłam i poszłam z szklanką soku do swojego pokoju. Nie lubię tego Huberta, ale nie chciałam mówić o tym Jankowi. Nie chcę go niepotrzebnie martwić. Mam tylko nadzieję, że on nie jest tu na długo. Bo dłużej niż miesiąc to ja z nim na pewno nie wytrzymam! Muszę przyznać, że Hubert jest przystojny i ma fajną stylówe, ale za to jaki bezczelny... A to nie wygląd się liczy, lecz charakter.

Do 19.00 siedziałam w pokoju i już nigdzie z niego nie wychodziłam. Pożyczyłam od Jasia laptopa i zajęłam się zabawą. Po pewnym czasie do mojego pokoju wszedł Jasiek.
-Olcia, chodź na dół. Obejrzymy coś razem.
-A będzie Hubert?
-Będzie, ale...-nie pozwoliłam mu już dokończyć.
-Nie idę. Jestem zmęczona.-powiedziałam stanowczo.
-Jest dopiero 19.00! Ty nigdy nie chodzisz tak wcześnie spać. No chodź, poznasz go lepiej. Nie będzie źle, może się do niego jednak przekonasz.-uśmiechał się przez cały czas.
-Wątpie. Nie lubię go i nic ani nikt tego nie zmieni.-mówiłam nie spuszczając wzroku z ekranu urządzenia.
-Ależ ty uparta.-usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi. Byłam pewna, że chłopak wyszedł z pomieszczenia gdy nagle serce mi stanęło w miejscu. Jasiek podniósł mnie z fotela i usiadł na moim łóżku sadzając mnie na swoich kolanach.
-Jasiek idioto, przestraszyłeś mnie!-fuknęłam oshle. On jednak się tylko zaśmiał.
-A co ty na to byśmy spędzili ten wieczór sami? Bez Huberta?
-Brzmi lepiej.-powiedziałam obojętnym głosem.
-Ale teraz powiedz mi lepiej co to ma znaczyć? Co ty wymyślasz i bzdury opowiadasz?! Hubert prędzej czy później i tak się dowie prawdy. Nie będę do końca życia udawać twojej dziewczyny. Pewnie przed braciszkiem chciałeś się popisać, co?-miałam nadzieję, że uzyskam sensowną odpowiedź, wytłumaczenie.
-Nie będziesz musiała udawać.-spojrzał na mnie i wpił się w moje usta. To była nisamowita chwila. Chciałabym tak czuć się już zawsze. Szybko jednak zrozumiałam, że tak być nie powinno.
-Jasiek, nie!-oderwałam się od niego pchając go do tyłu. Był zdezorientowany, pewnie nie takiej reakcji się spodziewał.
-Nie możemy. My jesteśmy tylko przyjaciółmi!
-Czemu się hamujesz? Wiem, że chcesz tego co ja. Zresztą przyjaźń damsko-męska nie istnieje.
-Dlaczego tak uważasz?
-Bo prędzej czy później jedna z osób zakochuje się w drugiej.-zdziwiły mnie jego słowa, chociaż miał rację. Zazwyczaj tak właśnie jest. Nie wiedziałam teraz co powiedzieć, jak się zachować. W końcu wtuliłam się w ciepłe ciało Jasia dając mu do zrozumienia, że ma racje. Mam wspaniałego, troskliwego, dobrego chłopaka tuż obok, a szukam ich zupełnie gdzie indziej. Niepotrzebnie. Dopiero teraz to do mnie dotarło.
________________________________________________________
Miśki mamy kolejny rozdział! ;D Myślę, że jest długi, ale nie bardzo mi się podoba. Nie przepadam za rozdziałami, w których przeważają dialogi ;/ ale czasami tak wychodzi :)
Piszcie w komentarzach swoje opinie! Zostawcie po sobie jakiś ślad. Bardzo mnie smuci fakt, że nikt nie komentuje ani nic. Mam wrażenie, że nikt tego nie czyta i się zastanawiam czy jest sens to dalej ciągnąć. Kiedyś jedna mądrą firanka, która także prowadzi ff napisała "Ja pisze to opowiadanie dla siebie, a Wam tylko pozwalam je czytać". Ale jeśli nikt tego nie chce czytać to nie widze sensu bym to tu udostępniała.
Dobranoc mordki :* Jasiowych snów :)

7 komentarzy:

  1. :'( ja ci komebtuje wszystkie rozdzialy :( proszę nie przestawaj :* wiesz ze kocham tw ff i nie rób mi tg plis ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. A rozdzial wspanialy ♡♡♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej ej ;/ Nie ma ! Bedziesz dalej pisala to ff albo o północy naśle na ciebie gumisie xD A nie wiesz co te małe misie potrafią zrobic z ludźmi .. Nafaszerują cię sokiem z gumijagód i co ? xD :D A tak to rozdział świetny i życzę dalszej weny ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥ Nie macie już o co się martwić! Będę dalej pisać! :)
      Ps. Mega motywacja - Gumisie! :')

      Usuń
  4. Megaaa rozdzial!!!! I nie waz mi sie tu konczyc tego opowiadania zrozumiano!?!??!
    Czekam juz na nexta <3
    Jak chcesz wpadaj do nas na nowy rozdzial:

    http://for-you-id-risk-it-all.blogspot.com/2015/04/rozdzia-3.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie będę kończyć! A jak już to marudzenie. Następny powinien być dzisiaj jakoś do 23.00 ^^
      Super, jak tylko skończę pisać lece do Was czytać! <3

      Usuń
  5. Lasia jesteś genialna Koffam cię <3

    OdpowiedzUsuń